Czy fikołek zabija? Dlaczego nazwałem się „Pan od Fikołków” i czemu Twoje dziecko musi umieć upadać.

Cześć! Z tej strony Pan od Fikołków.

Kiedy zakładałem tego bloga, zastanawiałem się, jak się nazwać. Mogłem być „Ekspertem Motoryki Dziecięcej” albo „Specjalistą ds. Kultury Fizycznej”. Brzmi mądrze, prawda? Ale wybrałem Pana od Fikołków.

Dlaczego? Bo "fikołek" (czyli fachowo: przewrót w przód) to dla mnie symbol. To granica między dzieckiem, które jest sprawne, pewne siebie i bezpieczne, a dzieckiem, które boi się oderwać nogi od ziemi. Dziś chciałbym Wam opowiedzieć, dlaczego ten niepozorny fikołek jest tak ważny i dlaczego – jako rodzice i nauczyciele – musimy przestać się go bać.

Fikołek to nie cyrk. To polisa ubezpieczeniowa

Często słyszę od zatroskanych rodziców: "Panie, po co im te akrobacje? Przecież on nie będzie gimnastykiem!". I tu leży pies pogrzebany. Nauka przewrotów to nie przygotowanie do Igrzysk Olimpijskich. To nauka bezpiecznego upadania.

Dziecko, które potrafi zrobić fikołka:

1. Zna swoje ciało – wie, gdzie ma głowę, a gdzie nogi, nawet gdy świat wiruje.

2. Ma silny kark i brzuch – to fundament zdrowego kręgosłupa.

3. Wie, jak zwinąć się w „kulkę” – a ta umiejętność jest kluczowa, gdy potknie się na chodniku, spadnie z roweru czy poślizgnie na mokrej podłodze.

Uczeń, który nie umie zrobić przewrotu, przy upadku leci "na sztywno". Wystawia proste ręce (ryzyko złamania nadgarstków) lub uderza potylicą o podłoże. "Fikołek" to naturalny mechanizm obronny, który my – dorośli – czasem nieświadomie w dzieciach blokujemy.

Syndrom „Szklanego Dziecka”

Zauważam to na sali gimnastycznej coraz częściej. Proszę klasę o zrobienie przewrotu i widzę... strach. Nie lęk przed oceną, ale fizyczny lęk przed utratą kontaktu wzrokowego z podłogą. Żyjemy w czasach, w których chcemy uchronić dzieci przed każdym guzem. Place zabaw są wyłożone miękką gumą, a na drzewa wchodzić nie wolno, bo wysoko. Efekt? Mamy pokolenie, które świetnie obsługuje ekrany dotykowe, ale ma problem z błędnikiem.
Jeśli nie pozwolimy dzieciom się turlać, kręcić i przewracać w kontrolowanych warunkach (na miękkim materacu w szkole czy na dywanie w domu), odbieramy im szansę na zbudowanie bazy sensorycznej. Bez tego trudno o sukcesy nie tylko w sporcie, ale nawet w nauce pisania (tak, koordynacja ręka-oko zaczyna się od ogólnej sprawności!).

Pan Od Fikołków radzi: Nie bójcie się turlać!

Drodzy Rodzice, mam do Was apel. Nie traktujcie WF-u jak zła koniecznego. I nie traktujcie „fikołków” jak zagrożenia życia.

Co możecie zrobić w domu?

  – Zróbcie „Naleśnika”: Zawińcie dziecko w koc i turlajcie po podłodze. Śmiech i stymulacja błędnika gwarantowane.

  – Pozwólcie na „zapasy” na dywanie: Oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Siłowanie się buduje czucie głębokie.

  – Nie zabraniajcie wisieć na trzepaku (lub jego nowoczesnym odpowiedniku): Świat do góry nogami wygląda inaczej i mózg dziecka bardzo tego potrzebuje.

Jestem Pan Od Fikołków nie dlatego, że wymagam od każdego szpagatu. Jestem nim, bo wierzę, że ruch to radość, a sprawny dzieciak to bezpieczny i szczęśliwy dzieciak.

Widzimy się na sali!

Wasz PAN OD FIKOŁKÓW Nauczyciel WF

WAŻNE INFO: TRWA PRZEDSPRZEDAŻ MOJEGO KURSU – Canva dla nauczycieli WF. Praktyczne porady i triki. zobacz więcej… https://app.easy.tools/pages/kurs-canva-dla-nauczycieli-wf

Wspierają mnie

https://massport.pl/

https://glorisport.pl/

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *