Retro podwórko: Gry z naszego dzieciństwa, które musisz pokazać swoim dzieciom

Witajcie,

Nie wiem jak tobie, ale mi te wakacje strasznie szybko lecą, zaraz koniec lipca, sierpień – rada ,wrzesień i zaczynamy zabawę od nowa. Dziś wlatuje kolejny wpis, zapraszam do wspomnień dzieciństwa.

Czy pamiętasz jeszcze ten specyficzny dźwięk klucza dyndającego na szyi na brudnym sznurku? Albo kultowy okrzyk: „Maaaamooo, rzuć picie w woreczku!” rozlegający się z trzeciego piętra? Kiedyś całe nasze życie towarzyskie, sportowe i emocjonalne toczyło się na kawałku spękanego asfaltu między trzepakiem a śmietnikiem. Naszym smartfonem był kawałek kredy, a szczytem technologii – elastyczna guma z pasmanterii.

Dziś narzekamy, że dzieciaki tylko siedzą w ekranach. A gdyby tak zafundować im podróż w czasie i pokazać, czym jarali się ich rodzice, zanim na świecie pojawiło się Wi-Fi?

Oto wielki powrót klasyków podwórka. Ostrzegam: czytanie grozi nagłym atakiem nostalgii i chęcią wybiegnięcia przed blok.

1. Gra w gumę: Podwórkowa akrobatyka

Królowa przerw lekcyjnych i osiedlowych chodników. Kupowało się cztery metry zwykłej, gaciowej gumy, wiązało supeł i świat stawał się piękniejszy. Kto pamięta układane w nieskończoność kombinacje: „wąskie”, „szerokie”, „jedynki”, „dwójki”?

Poziomy trudności wyznaczała anatomia:

  • Kostki (lajtowo, każdy dawał radę)
  • Łydki (zaczynały się schody)
  • Kolaaaana (tu już potrzebna była niemal olimpijska skoczność)
  • Uda i pas (poziom dla mistrzów zen i zaawansowanych joginów)

Dlaczego warto pokazać dziecku: To genialny trening koordynacji, skoczności i pamięci ruchowej. A przy okazji doskonała lekcja cierpliwości, gdy guma ciągle zsuwa się z kolan.

2. Kapsle: Domowy Wyścig Pokoju

Do tej gry potrzebny był pas startowy (narysowany kredą na chodniku lub patykiem na piasku) oraz mistrzowsko przygotowany sprzęt. Kapsle po oranżadzie dociążało się plasteliną, a pod szybkę wyciętą z opakowania po margarynie wkładało się flagę narysowaną długopisem.

Pstrykanie kapsla tak, aby nie wypadł z zakrętu, wymagało precyzji godnej chirurga. Jeden fałszywy ruch i leciałeś na „Aut!”.

Dlaczego warto pokazać dziecku: Rozwija motorykę małą, uczy strategii, planowania przestrzennego i… radzenia sobie z porażką, gdy kumpel z podwórka bezczelnie zepchnie Twój kapsel w krzaki.

3. Klasy: Kreda, kamyk i potęga skoku

Prosta gra, do której wystarczył kamyk i narysowana na betonie matryca z numerami od 1 do 8 (lub do 10, w zależności od lokalnego prawa podwórkowego). Cel? Rzucić kamyk na odpowiednie pole, przeskakać całą trasę na jednej nodze (lub obonóż na polach podwójnych), zgarnąć kamyk w drodze powrotnej i nie nadeptać na linię.

Skucie oznaczało jedno – bezlitosną kolejkę dla następnego gracza.

Dlaczego warto pokazać dziecku: Doskonałe ćwiczenie na równowagę, stabilizację skokową i celność. Poza tym – kreda kosztuje grosze, a zabawa trwa godzinami.

4. Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy!

Gra o najwyższym poziomie napięcia psychicznego na starym osiedlu. Jeden gracz staje tyłem do reszty i krzyczy tytułową frazę. W tym czasie reszta biegnie w jego kierunku. Gdy Baba Jaga gwałtownie się odwraca, wszyscy muszą natychmiast zamienić się w kamień.

Lekkie drgnięcie powieki, zachwianie na jednej nodze czy stłumiony śmiech – i wracasz na linię startu.

Dlaczego warto pokazać dziecku: Uczy niesamowitej kontroli nad własnym ciałem, hamowania reakcji ruchowych i gwarantuje eksplozję śmiechu, gdy trzeba zamrzeć w najbardziej absurdalnej pozycji.

Obserwacja z perspektywy czasu: Najlepsze w tych grach było to, że nie miały jednego, centralnego sędziego ani instrukcji obsługi na 50 stron. Zasady ustalało się „w locie”, co uczyło nas negocjacji, dyplomacji i… sztuki głośnego kłócenia się o swoje.

Te podwórkowe klasyki to nie tylko ruch – to przede wszystkim budowanie relacji, których dzieciakom tak bardzo brakuje w świecie online. Zamiast kolejnej zabawki z plastiku, zafundujmy im w ten weekend wyjście na podwórko z kredą i gumą w kieszeni.

A teraz Twoja kolej na wspomnienia! W co tłukłeś(aś) do upadłego na swoim podwórku? Guma, kapsle, podchody, a może „Państwa-Miasta” nożem na piasku? Daj znać w komentarzu lub napisz , jakie były u Was lokalne zasady!

Poniżej wrzucam link do mojego ebooka, gdzie znajdziesz trochę inspiracji z dzieciństwa na gry i zabawy retro, które ożywią twoje lekcje https://cart.easy.tools/checkout/95037562/ebook-gry-i-zabawy-retro

Korzystajcie z urlopu na maksa, wszystkiego dobrego dla was, trzymajcie się ciepło. Ps. Pracuję nad czymś fajnym, w sierpniu dowiesz się więcej informacji na temat mojego projektu, może cię zainteresuje.

Ze sportowym pozdrowieniem Damian

Wspierają mnie : https://glorisport.pl/  https://mas-sport.pl/  https://studiorange.pl/  https://www.facebook.com/profile.php?id=61585431284872 https://aksonedu.com/ https://sklepanimatora.pl/

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *