Cytat Tygodnia 01.02.2026r.

Einstein na sali gimnastycznej? Tak, to ma sens!

Siemanko Moi Kochani,                                                                                  Standardowo wrzucam post z cytatem motywacyjnym jak co niedziela. Mam nadzieję że wszystko u ciebie dobrze, oprócz tego że straszny mróz.  Zostały mi dwa tygodnie do ferii, szykuję dla was coś extra, ale jeszcze chwilę cierpliwości - MEGA BOX PANA OD FIKOŁKÓW już niedługo pojawi się w PRZEDSPRZEDAŻY, teraz wracam do tematu.                             

Kiedy słyszysz nazwisko „Einstein”, pewnie przed oczami stają Ci skomplikowane wzory, których nikt nie rozumie, i rozczochrana siwa czupryna. Raczej nie kojarzysz go z nauką idealnego dwutaktu czy staniem na rękach. A jednak, ten genialny facet rzucił kiedyś zdanie, które powinno być wyryte nad wejściem do każdej kanciapy wuefisty: 
„Wielkim kunsztem wykazuje się nauczyciel, który potrafi sprawić, że twórcze wyrażanie siebie i nabywanie wiedzy staje się źródłem radości.” 
 Brzmi górnolotnie? Może trochę. Ale przełóżmy to na nasz „sportowy” język.
  
WF to nie musztra, to sztuka  
 Jako Pan od Fikołków codziennie widzę jedno: sala gimnastyczna to nie jest miejsce, gdzie dzieciaki mają tylko odhaczyć 45 minut biegania wokół pachołków. To ich „płótno”.
 Dla jednego ucznia twórczym wyrażaniem siebie będzie niespodziewany zwód w koszykówce, dla innego – autorski układ gimnastyczny, a dla jeszcze innego – znalezienie sposobu, jak wspiąć się na linę, mimo że strasznie drżą mu dłonie.

Moim zadaniem nie jest bycie panem z gwizdkiem, który tylko mierzy czas stoperem. Moim zadaniem jest ten kunszt, o którym pisał Einstein. Muszę tak „zamieszać”, żeby nauka techniki biegu nie była nudnym obowiązkiem, ale drogą do odkrycia: „Ej, patrzcie, potrafię szybciej niż tydzień temu!”.     

Radość to najsilniejszy doping  

 Umówmy się – nikt z nas nie wraca do rzeczy, które kojarzą mu się tylko z przymusem i stresem. Jeśli WF kojarzy Ci się z lękiem przed skokiem przez kozła, to znaczy, że gdzieś po drodze zabrakło tej radości, o której mówił Einstein.                      Prawdziwa magia dzieje się wtedy, gdy uczeń zapomina, że „się uczy”. Gdy radość z gry zespołowej jest tak wielka, że nowa umiejętność – czy to rzut, czy odbicie – „wchodzi” sama, jako efekt uboczny dobrej zabawy.                                    Nauczanie WF-u to nie nauczanie sportu. To nauczanie czerpania radości z możliwości własnego ciała. I wiesz co? To jest właśnie ten największy kunszt.                                 

 A jak to wygląda u Was?                                                              1.Jaki był ten jeden moment na WF-ie, który sprawił Wam czystą, dziecięcą radość?

2.Czy mieliście nauczyciela, który potrafił „zarażać” pasją, czy raczej pamiętacie tylko rygor i oceny za czas biegu?

3.Jak myślicie – czy w dzisiejszym świecie „fikołki” mogą być dla dzieciaków ważniejsze niż matematyka?  

Napisz do mnie co o tym myślisz. Piona

                                        

Jeśli szukasz konkretnych pomysłów na to, jak wyjść z tej strefy komfortu i wprowadzić na swoje lekcje nową energię, wpadnij na mój kanał na YouTube. Kliknij poniżej i ZASUBSKRYBUJ kanał PAN OD FIKOŁKÓW https://www.youtube.com/@PanOdFikolkowNauczycielWF

Zachęcam również do zakupu moich materiałów edukacyjnych https://app.easy.tools/ec/95037562

PROMOCJA NA PLATYNOWY PAKIET EBOOK TYLKO 70zł zamiast 169 zł https://cart.easy.tools/checkout/95037562/platynowy-pakiet-ebook

ze sportowym pozdrowieniem PAN OD FIKOŁKÓW NAUCZYCIEL WF

Wspierają mnie

https://massport.pl/

https://glorisport.pl/

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *